poniedziałek, 6 maja 2013

Prolog


   Była zimna, ciemna, jesienna  noc. Na dworze huczało i z sekundy na sekundę można było zauważyć błyski za oknem, jakby ktoś nieustannie robił zdjęcia z fleszem i przy tym rozjaśniał ciemności w moim pokoju. Przez burzę nie potrafiłam zasnąć, co nie zdarzało mi się nigdy wcześniej. W większości przypadków, nie przejmowałam się grzmotami, ale tym razem odczuwałam przez nie strach. Dziwne, bo z reguły byłam odważna i niczego się nie bałam. Zbliżała się 3 w nocy, a rano byłam zmuszona do bardzo wczesnego wstania, gdyż musiałam opuścić dom, aby znaleźć się w miejscu, którego wręcz nienawidziłam. Jak się pewnie domyślacie, jest nim szkoła. Są osoby które z chęcią, chodzą do szkoły, z chęcią pochłaniają wiedzę, są również tacy ludzie, którym na samą myśl o tym miejscu zbiera się na wymioty. Zapewniam was, że gdyby cała młodzież na świecie uczęszczała do “Crawely High School”, szkoła kojarzyła by się wszystkim z więzieniem. Są to istne trzy piętra, przypominające korytarze w kiciu. Szare, długie, pod ścianą stoją szafki, w których uczniowie najchętniej by się schowali, żeby tylko nie iść na lekcje. Na ścianach wiszą plakaty o zdrowym odżywianiu i innych głupotach. Żadnych imprez, dyskotek, festiwali czy innych wydarzeń, które by zabiły nudę w szkole, a uczniowie zajęli by się czymś pożytecznym. Wcześniej tak nie było, wszystko zmieniło się po śmierci dyrektora i wstąpieniu nowego, który wyznaje jedną ideę “Szkoła ma być miejscem przyswajania wiedzy, a nie schadzek towarzyskich”. Przez tę jego “filozofię” szkoła stała się dla mnie męczarnią. Jedynym pozytywnym miejscem jest szkolna stołówka. Tam atmosferę więzienną przełamują kolorowe stoły, jest to miejsce, w którym uczniowie mogą odetchnąć, wszyscy się śmieją, rozmawiają, tam odczuwa się miłą atmosferę.
Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w sufit, a tak dokładniej na plakat mojego ulubionego wokalisty Jareda Leto. Co jakiś czas spoglądałam za okno, sprawdzając czy burza ustaje. Za każdym razem przeżywałam rozczarowanie. Burza była tak natrętna, jakby tylko chciała zrobić na złość wszystkim ludziom i wcale nie miała zamiaru odejść. Po  bezcelowym wpatrywaniu się w plakat Jareda, postanowiłam zejść do kuchni, żeby napić się ciepłego mleka, to zawsze działało jak tabletki nasenne. Podniosłam głowę z miękkiej, kwiecistej poduszki, wstałam z łóżka i szłam w stronę drzwi. Po drodze zdążyłam się potknąć o mojego psa Mike’a, który leżał skulony w kłębek, pewnie też bał się burzy. Zaspana przemierzałam przez korytarz rozglądając się dookoła i macając ściany, na których wisiały zdjęcia rodzinne. Sukces! Jakoś w tej ciemności dotarłam do schodów, teraz czekało na mnie kolejne wyzwanie. Zejść z nich bez szwanku. Kolejny sukces! Cudem uniknęłam potyczki, i złamania sobie ręki, czy co najwyżej kręgosłupa. Czułam się jak na jakiejś ważnej  misji. Tak dojście do kuchni, żeby napić się mleka -misja wymagająca zawodowcy. W końcu dotarłam do kuchni, znalazłam włącznik światła. Na chwilę oślepłam, światło mnie denerwowało, niczym wampira. Po jakimś czasie przywykłam do jasności, wyciągnęłam mleko z lodówki, przelałam do szklanki i zagrzałam w mikrofalówce. Rozsiadłam się, kładąc nogi na stole i popijałam mleko. Rozmyślałam co spotka mnie podczas dzisiejszego dnia w szkole. W sumie to z jednej strony cieszyłam się że do niej pójdę, bo bynajmniej spotkam się ze znajomymi, już mniej cieszyłam się na spotkanie z Eric’iem-moim chłopakiem, a za to na mojej twarzy pojawiał się uśmiech kiedy pomyślałam, że zobaczę Jasona. Tak, wiem jak możecie teraz o mnie myśleć, “Ma chłopaka, a podoba jej się inny” niczym jakaś fałszywa, zdesperowana i co najważniejsze niezdecydowana dziewczyna.
Z Eric’iem jest tak że zakochałam się w nim na początku liceum, czyli rok temu, on przynajmniej tak myślałam tez poczuł do mnie miętę i tak się zaczęło, zaczęliśmy ze sobą chodzić. Na początku było cudownie, co chwile się spotykaliśmy, a on był tak miły i romantyczny, byłam tak szczęśliwa i cieszyłam się, że to właśnie mnie spotkał związek z takim chłopakiem jak on. Później jednak zdarzyła się rzecz, która zraniła mnie tak mocno, że nie mogłam się otrząsnąć przez parę miesięcy. Dowiedziałam się o jego zdradzie, do której sam mi się przyznał. Ja głupia po jakimś czasie mu wybaczyłam i wróciliśmy do siebie. Jesteśmy razem trzy miesiące od ponownego “zawarcia związku”, a czuję że coś się psuje. Nie wiem czy on znów coś ukrywa przede mną, czy to może kwestia znudzenia się sobie, ale jestem pewna że nie kocham go tak, jak kiedyś. Być może już w ogóle go nie kocham. Niedawno zaczął podobać mi się Jason. Blondyn o średnim wzroście i zielonych oczach -dokładnie tak jak ja! Znamy się już rok i jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Jest przeuroczy, zabawny i strasznie miły. Wraz z moimi najlepszymi przyjaciółkami Pauline- moją imienniczką i Patricią stanowimy paczkę, plus do tego chłopacy moich przyjaciółek, Eric i właśnie Jason.
Spojrzałam na zegarek i wytrzeszczyłam oczy, dochodziła 4 nad ranem, a ja nie zmrużyłam oka. “Pewnie będę odsypiać na historii”-pomyślałam i popędziłam do pokoju. Mleko okazało się skuteczne, nawet nie wiem kiedy, a pochłonął mnie głęboki sen.

3 komentarze:

  1. świetne *.* - http://zycieameli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że zapowiada się naprawdę obiecująco. Liczę, że fajnie się to rozwinie :) Podoba mi się też wystrój i klimat, ta czerń w tle, tak nieco mrocznie ^^
    Pozdrawiam.
    Zapraszam: konie-filmy-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. uuuuuuuuuuuu... zaczyna się ciekawie xD hm ... muszę teraz tylko w spokoju czekać, aż pojawi się pierwszy rozdział ;)

    http://japonskigeodeta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń